Stało się. Mamy kolejny szczyt zachorowań i ponowne ograniczenia w życiu społecznym. Dla części z nas także zawodowym oraz rodzinnym. Jednocześnie przeczuwamy, że przed nami kolejna okazja do przeglądnięcia się sobie. To już nie jest czas na przeczekania “byle do wiosny”. To dobry moment na szukanie, budowanie w sobie przestrzeni na niepewność oraz uczenie się pozostania nieco dłużej niż zwykle w postawie “nie wiem”.

 

 

-Jak się nie podejmuje decyzji?

-Zwolnij. Bądź cierpliwa. Pozwól rzeczom toczyć się

 w swoim rytmie. Niektóre sprawy wolno dojrzewają. 

Inne mijają powoli. Niektórzy ludzie mają inny rytm. 

Jeśli ci na czymś lub na kimś zależy, otwórz zmysły.

 Wsłuchaj się w ten rytm. Poczuj go.

/Joanna Bator, Purezento/

Tym razem już nie uciekniemy od trudnych emocji: niepokoju, lęku, a nawet strachu, bo ilość zakażeń jest zdecydowanie większa niż wiosną. Trudno te bardzo konkretne dane bagatelizować nawet tym, którzy w pierwszej fazie pandemii byli optymistami. Co prawda już wtedy część z nas żyła w pewnym poczuciu zagrożenia, jednak obecnie nawet sceptycy przyglądają się uważniej temu, co się dzieje. 

Tak więc przed nami tygodnie, a może miesiące, kiedy trudne emocje nasilą się. Oczywiście mamy możliwość skorzystania z jakże wygodnego mechanizmu wyparcia i odcięcia się od rzeczywistości. To także jest jakiś „sposób”. Tylko trzeba mieć świadomość, że wyparcie zadzieje się z poziomu głowy, a ciało i tak “swoje” poczuje, zapamięta. Cenę za taką postawę zapłacimy nieco później.

Spróbujmy więc tym razem podejść do tego, co staje się znowu naszą codziennością, nieco inaczej. Być może to właściwy czas, aby w końcu zająć się nie eliminowaniem trudnych i niewygodnych emocji, ale dać sobie możliwość na oswojenie się z nimi. I znowu- nie z poziomu intelektu, bo w tym jesteśmy świetni, ale z poziomu ciała, czucia.

To okazja, aby nauczyć się ufać sobie, tej mądrości ciała, która rządzi się nieco innymi prawami niż umysł. Mądrości, która sygnalizuje wiele rzeczy właśnie poza słowami, ale za to uparcie, tak długo aż w końcu usłyszymy. Jak nie szept, to krzyk.

Dajmy sobie w końcu prawo do zatrzymania się. Nie po to, aby planować co dalej, aby określić następną strategię przetrwania pandemii, ale po to by poczuć siebie. Dosłownie. Poczuć jak ogarnia nas niepokój, kiedy przeglądamy serwisy informacyjne, jak złościmy się na to, co dzieje się w polityce, gospodarce, jak bardzo czujemy się samotni, kiedy jesteśmy odcięci od kontaktów towarzyskich, jak wytrąca nas z równowagi świadomość, że bliskie osoby mamy tylko na “wyciągnięcie” smartfona. 

Zachęcając do zatrzymania się i poczucia, co się w nas dzieje, nie mam na myśli przyzwolenia, aby ogarnęła nas panika, ale zobaczenia, gdzie jest ta indywidualna granica między czuciem różnych emocji, które przybliżają nas do życia, a ucieczką i odgradzaniem się od rzeczywistości. Jeśli mamy doświadczenia stanów lękowych, ataków paniki, depresji, róbmy to w porozumieniu z terapeutą, tak aby nie zdestabilizować się albo nie ulec retraumatyzacji.

Teraz – w najbliższych tygodniach – możemy “bez znieczulenia”, zobaczyć jak reagujemy na niepewność, niedopowiedzenia, niedokończone rozmowy w realu i jedynie krótkie wiadomości na whatsapp.

Czy ufamy temu, co podpowiada nam intuicja, czy raczej uznajemy to za absurd? Czy szukamy autorytetów i chętnie na nich polegamy czy też mamy w sobie gotowość do samodzielnego formułowania wniosków i wzięcia odpowiedzialności za swoje decyzje?

I w końcu: może odkryjemy wreszcie po co tak naprawdę są nam potrzebni inni ludzie. Do podkreślenia naszej pozycji, władzy, do znalezienia oparcia, ukojenia, potwierdzenia atrakcyjności i wpływu? A może teraz uświadomimy sobie, że chodzi nam o dzielenie się tym czego doświadczamy, przeżyciami, refleksjami, książkami i filmami? 

Może jest jeszcze inaczej, czyli w naszych relacjach jest pustka, a z daną osobą nie dzielimy już wcale tej wewnętrznej intymnej przestrzeni, a mimo to żyjemy nadal razem? Może odkryjemy, że zmiany i decyzje stricte fizyczne nijak się mają do zmian emocjonalnych w nas, że nie chodzi w życiu o ruch, odejście lub przyjście, bycie z kimś lub porzucenie kogoś, ale o pozwolenie sobie na bycie z tym-co-jest, ze słowami – a raczej z postawą – “nie wiem”? I to też może być ok. Może teraz zakończy się nasza pogoń za “innym sobą” i tzw.”lepszym życiem”?

Nikt nie ma wątpliwości, że pozostanie przy tym, co się w nas dzieje na poziomie cielesnym, także teraz pod wpływem pandemii i nakładania kolejnych ograniczeń, nie jest łatwe.

Ciało bowiem sygnalizuje różne emocje, przed którymi do tej pory uciekaliśmy i robi to w niekoniecznie przyjemny sposób. To wyzwanie, bo ujawnią się, albo powrócą nasze nerwice, stany lękowe, możemy mieć poczucie, że wewnętrzna równowaga, która tak długo budowaliśmy sypie się. 

Tutaj także zachowajmy ostrożność, ponieważ brak uważności na siebie, na to jak się czujemy wchodząc głębiej w praktykę bycia z tym-co-jest, może uruchomić w nas stare traumy, również tzw. odroczone.

To, co się teraz wokół dzieje może nam pomóc dotknąć także takich traum, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia.

Pamiętajmy więc, że zawsze możemy prosić innych o wsparcie, skorzystać z pomocy terapeutów, psychologów lub poprostu osób, do których mamy zaufanie.

Warto jednak dopuścić myśl, że w tych symbolicznych zgliszczach, które zostaną po naszych złudzeniach, po porzuceniu strategii obronnych, pogodzeniu się, że nie zawsze jest po naszej myśli, znajdziemy coś cennego. To może być to “coś”, co pozwoli zorganizować się na nowo, ale już bardziej stabilnie, a jednocześnie elastycznie. Coś, czego tak długo szukaliśmy poza sobą.

Dopuśćmy choć myśl, że otwiera się przed nami okazja, najlepsza jaką mieliśmy do tej pory, do zawierzenia i uszanowania swojej antykruchości (więcej we wpisie TUTAJ), o której pisze Taleb w książce “Antykruchość. Jak żyć w świecie, którego nie rozumiemy” :

… wszystko, co ma w sobie życie, jest do pewnego stopnia antykruche. Jak się wydaje, sekret życia tkwi w antykruchości.

Czas pokaże jak to się wszystko ułoży, ale może warto podjąć ryzyko doświadczenia swojej antykruchości, a poprzez to zbliżyć się do życia, a nie tylko dotykać wyobrażeń o nim?

________

Warsztaty prowadzone przez Agnieszkę Bonar:

Warsztat ZAOPIEKUJ SIĘ SOBĄ, czyli jak poznać i przyjąć siebie

  • rozwiniesz uważność i współczucia względem siebie
  • poznasz swoje emocjonalne potrzeby
  • zrobisz krok ku przyjęciu swoich emocjonalnych ran
  • doświadczysz współpołączenia z innymi
  • określisz swój tzw. życiowego kierunku na tym etapie życia

WARSZAWA -> szczegóły

KRAKÓW -> szczegóły

 

Warsztat HISTORIA ZAPISANA W CIELE, czyli jak słuchać o czym ciało do nas mówi

  • określisz swoją świadomość ciała i nauczysz się ją pogłębiać
  • oswoisz się z reakcjami ciała na emocje
  • poznasz mapę blokad w swoim ciele
  • odczytasz historie i tajemnice jakie skrywa twoje ciało
  • poznasz podstawy praktyki uważności

WARSZAWA -> szczegóły

POZNAŃ -> szczegóły

 

Warsztat TWOJE WEWNĘTRZNE DZIECKO, czyli jak je poznać i otoczyć opieką

  •  doświadczysz czym jest świadomość ciała
  • poznasz koncepcję Wewnętrznego Dziecka oraz Dorosłego
  • poznasz techniki kontaktowania się ze swoim Wewnętrznym Dzieckiem
  • określisz, które obszary twojego życia wymagają pierwszej pomocy
  • zlokalizujesz swoje strategie obronne i poznać schematy myślowe
  • doświadczysz jak przekształcać strategie obronne w zasoby obronne
  • zrozumiesz na czym polega odpowiedzialność za siebie

WARSZAWA-> szczegóły

WROCŁAW -> szczegóły

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *