Te sprzeczne na pierwszy rzut oka pojęcia “męskie” oraz “wysoko wrażliwe” okazują się w świetle ostatnich badań nadzwyczaj trafne. Wykazano bowiem, że tzw. WWO (czyli wysoka wrażliwość) jest niezależne od płci. Według dociekań dr Elaine Aron – jednej z prekursorów badań tego obszaru, jest ono niezależne od płci, a jej różne spektrum dotyczą 10-15% populacji, także męskiej.

 

Ponieważ wysoka wrażliwość (…) jest cechą mniejszości,
kultura jest na ogół nastawiona na potrzeby i zachowania pozostałych osób.
W konsekwencji wrażliwi sami zaczynają postrzegać siebie jako nieprzystosowanych,
lękliwych czy neurotycznych – tymczasem często funkcjonują w stylu wrażliwych,
który jest równie niezbędny światu jak styl tych mniej wrażliwych.

/Elaine N.Aron/

I co teraz z tym zrobić panowie? Może być nas w samej Polsce 2-3 miliony.

Bazą do tego wpisu jest nie tylko teza z badań amerykańskiej psycholog, ale także osobiste doświadczenie i obserwacja. Bo WWO to nie przypadek, ale coś, co zawdzięczamy genom, stąd jeśli właśnie w ten sposób się organizujesz, to jest duże prawdopodobieństwo, że ktoś w Twojej rodzinie ma podobnie. Czasem jest to dziadek, czasem brat, wujek albo rodzic. Czasem tego nie widać, bo to czy te cech mają szansę na rozwinięcie, determinuje wychowanie i środowisko w jakim wzrastamy.

Czym jest męskie?

Zacznijmy od tego, czym jest męskie. Stereotypowo “męskie” to silny, sprawczy, szybko podejmujący decyzje i nieczuły. O emocjach w męskim świecie mówi się mało albo wcale. Najczęściej siła kojarzy się nam z agresją i tak często bywa. Niemniej “męski” to także opiekuńczy, odpowiedzialny, więc w czym problem? Otóż okazuje się, że to raczej teoria, w praktyce mamy do czynienia raczej z innymi postawami, chodź nieźle ukrywanymi przez zachowania kulturowe. 

Jak mówi Wojciech Eichelberger: “Zacznijmy od tego, dlaczego mężczyźni mają kłopot z doświadczaniem i wyrażaniem współczucia, a najczęściej wyrażaną przez nich emocją jest złość. Ta ich choroba duszy zwykle ma swój początek we wczesnym i bolesnym doświadczeniu przemocy lub całkowitego ignorowania przez psychopatycznego, często pijącego ojca.” (więcej TUTAJ )

Niestety, najczęściej matka też nie odgrywa tutaj pozytywnej roli. Jest na ogół bezradną, upokorzoną i współuzależnioną niewolnicą męża, która nie dość, że nigdy nie staje w obronie syna, to jeszcze „kabluje” na niego albo oczekuje obrony i wsparcia. Mocne słowa, ale jakże często w różnych formach przemocowych obecne w naszym życiu. Skrywane, spychane, ale kiedy siła woli do stłumienia już nie wystarcza, wychodzą na powierzchnię. Tak więc duża część “męskiego” to tak naprawdę ukryta agresja, która dąży do – w zależności co komu pasuje – dominacji, kontroli, uzależnienia.

Jak to ma się do WWO? Zanim to rozwinę, przypomnijmy sobie czym WWO jest.

Czym jest męskie WWO?

Wbrew obiegowym opiniom, WWO to nie tylko granie koncertów na skrzypcach lub bycie poetą na Judachu Skale. Tak bywa, ale nie musi, więc zapomnij na chwilę o stereotypach, bo być może to one trzymają cię w klinczu przez lata i boisz się przyznać sam przed sobą, że jednak masz także inne potrzeby. 

Te niezaspokojone potrzeby mogą dawać znać w postaci przejawów złości, irytacji i smutku, jeśli je w ogóle dopuszczasz je do siebie i nie pozostajesz zamrożony bez kontaktu z własnym ciałem. Wróćmy więc do podstaw i mojego wpisu sprzed kilku miesięcy na temat podstaw WWO (więcej TUTAJ).

DOES – czyli główne cechy WWO

Spektrum WWO jest wiele, istnieją testy, które pozwalają zmierzyć czy ta cecha występuje u ciebie (znajdziesz go w książce E. Aron). Generalnie wrażliwość dotyczy bardzo szerokiego spektrum lub jego wycinka. Może przybierać różne natężenia i dotyczy w różnym stopniu typu bodźców. Jednak najważniejszy cztery cechy, które zostały wyróżnione to:

D (Depth of processing) – GŁĘBIA PRZETWARZANIA

Osoby wysoko wrażliwe, a więc także mężczyźni wysoko wrażliwi, przetwarzają informacje oraz oczywiście emocje znacznie głębiej. Szukają relacji pomiędzy wszystkim, co postrzegają, czyli przeszłymi wydarzeniami lub analogicznymi sytuacjami. Dlatego też zazwyczaj mają dobrą intuicję. W przypadku mężczyzn samo posiadanie empatii, jako cechy, może być już wskaźnikiem co do cechy WWO (więcej o tym w następnym wpisie).

O (overstimulating) – PRZESTYMULOWANIE

Głębokie przetwarzanie danych oznacza większą szansę na przebodźcowanie. To naturalne, bo skoro tak mocno skanujesz otoczenie, to przebywanie w miejscach z dużą ilością bodźców (hałas, światło, interakcje społeczne) dużo szybciej prowadzi do zmęczenia. Całodzienne zwiedzanie miasta na pewno sprawi, że nie będziesz miał ochoty na dodatkowe wieczorne intensywne atrakcje, takie jak impreza z dużą liczbą interakcji społecznych. W przypadku mężczyzn będą raczej oni wybierali aktywności, które mniej cię przestymulowują, np.będziesz wolał umiarkowaną jazdę na rowerze niż maraton. Niemniej te cechy mogą być ukryte pod warstwą irytacji i frustracji, bo żyjesz bez zgody na to, jaki jesteś.

R (emotional reactivity) – REAKTYWNOŚĆ EMOCJONALNA

Aktywność mózgowa wskazująca na wysoką empatię u osób WWO w badaniach Bianki Acevedo wskazują na wyższą reakcję emocjonalną u osób WWO dotyczących całego spektrum emocji (zarówno radość, jak i smutek). Co ciekawe u osób, które miały tzw. “dobre dzieciństwo” reakcja ta jest jeszcze silniejsza w przypadku radości. Klucz do umiejętnej “obsługi” własnej wysokiej wrażliwości leży właśnie w dzieciństwie.

Co to w praktyce oznacza? Twoje neurony lustrzane są znacznie aktywniejsze. Wiele osób z WWO, także mężczyzn, doświadcza emocji drugiej osoby niemal pozawerbalnie. 

S (sensing the subtle) – WYCZUWANIE SUBTELNOŚCI

Osoby WWO rejestrują niuanse, które innym umykają i wiele z nich uważa to za rdzeń swojej osobowości. Cecha ta nie wiąże się jednak z nadzwyczajną ostrością jakiegoś ze zmysłów – wzroku, słuchu czy węchu. Z własnych obserwacji dostrzegam, że cecha to może dotyczyć jakiegoś aspektu naszego życia w szczególności, który z jakiś powodów jest nam bliski lub potrzebny. Może dotyczyć np. głębokiego przetwarzania stanów emocjonalnych innych osób lub szczególnego wyczulenia na detale w pracy. Może to oczywiście przynieść benefity, takie jak doskonałe w jakości wykonywanie zadań, ale i powodować obciążenia przy nieracjonalnym podejściu (zbytnia koncentracja na szczegółach) np. w formie perfekcjonizmu. 

Dlaczego męskie tłumi to co jest WWO?

Zacznijmy od stabilnego funkcjonowania osób z WWO. Jak opisuje E. Aron jest to oczywiście możliwe, ale kluczowe jest dzieciństwo i świadomość rodziców oraz umiejętność obsługi takiego dziecka. 

Na czym ona polega? Głównie na tym, aby osoba, która zajmuje się dzieckiem w pierwszych latach życia (w naszej kulturze jest to zwykle matka) wiedziała, jakie potrzeby posiada dziecko. W przypadku WWO jest to szczególnie ważne ze względu na łatwość wschodzenia w stan przebodźcowania (O – overstimulating). Jeśli opiekun wyczuwa to i jest w kontakcie ze sobą, to będzie potrafił zaopiekować się takim dzieckiem. Jeśli nie, nie ma tego czucia lub zostało one stępione kulturowo jakimś nakazami, np. płaczące dzieci powinny zasypiać same, to od tego momentu zaczyna się problem w przypadku WWO.

Jeśli się to nie zadzieje, wówczas dziecko może się nie nauczyć jak obsługiwać swoje przebodźcowanie. Ponieważ jest małe, niesamodzielne i uzależnione od opiekuna, to model obchodzenia się z niekomfortową sytuacją w formie walka/ucieczka nie będzie tutaj działał i zacznie powoli się zamrażać. Oznacza to obniżenie swojego poziomu czucia (R – reaktywność emocjonalna) do poziomu dla niego “bezpiecznego” lub też wymaganego rodzinnie, np. bądź grzecznym chłopcem (nie gniewaj się, nie smuć).

Takie zamrożenie już we wczesnym okresie rozwoju sprawi, że osoba z WWO “zapomni siebie” tzn. swoje “normalne” cechy zacznie traktować jako balast (wyczuwanie subtelności, głębia przetwarzania). Wspomnijmy tylko, że E. Aron odkryła, a w zasadzie uświadomiła sobie, swoją cechę dopiero po 40-ce. Pamiętajmy, że jest psychologiem, co oznacza, że w przypadku mężczyzn, może to być znacznie trudniejsze. Czasem zdarza się nam zajrzeć pod własny “wkurw” lub obawiamy się tego, co tam znajdziemy, więc łatwiej jest próbować o tym zapomnieć lub wpaść w jakiś “-holizm” np. pracoholizm.

Niestety takie umiejętności rodziców, czyli bycie otwartym na dziecko, uważnym na jego potrzeby, szanującym jego wyjątkowość, to rzadkość, obecnie także. Przy utracie kontaktu ze sobą, nie będzie się miało kontaktu również z dzieckiem. Przypomnijmy, że np. w Polsce jeszcze w latach 70 tych i później nie zachęcano kobiet do karmienia piersią i szybko przestawiono na butelkę. Dziecko traciło więc możliwość pełnego kontaktu z matką, co dla WWO jest już pierwszą traumą. Obecnie nawet jeśli karmienie naturalne nie jest możliwe, wspiera się matki w zachowaniu bliskości z dzieckiem na inne sposoby.

Jeśli popatrzymy na to co napisał Wojciech Eichelberger w zakresie pewnych wzorców wychowania mężczyzn w Polsce: “Nawet kilkuletni chłopcy, gdy stłuką kolano, nie są przytulani! Nikt im nie współczuje, a więc gdy dorosną, nie są zdolni do empatii. Mogą się jej nauczyć, ale muszą odpłakać dziecięce zranienia. Inaczej będą odcinać się od wszystkich uczuć poza złością i depresją”, to widzimy jak silny jest trend wychowania “męskiego” chłopca.

Dla chłopca, młodzieńca, który będzie posiadał naturalny wzorzec DOES, takie wychowanie jest prawdziwą tragedią. Dlatego nie ma możliwości, żeby taka osoba weszła w dorosłość stabilna. Będzie posiadała szereg traum i zranień, które będą się ciągnęły przez cały okres wzrostu i dojrzewania. Najczęściej skończy to się przynajmniej depresją. W zależności od wytrzymałości, może być to nawet w wieku lat kilkunastu. 

W przypadku tych osób z WWO, które mają szczęście, że ich matka pozostawała w kontakcie ze sobą, a ojciec nie był przemocowy, ale wspierający, jest szansa na to, że ich system funkcjonuje na tyle sprawnie, że wiedzą dokładnie co jest dla nich właściwe w zakresie stymulowanie/przestymulowania. Potrafią, kiedy to potrzebne, postawić jasno granice, wycofać się, a jeśli zaistnieje taka potrzeba, użyć w bezpieczny sposób dla siebie agresji. 

Umiejętna obsługa swojego  WWO to przede wszystkim  w przypadku mężczyzn umiejętność doświadczania zarówno empatii, jak i własnej agresji. Dla WWO często wydaje się to wręcz “kosmicznie” trudne. W przypadku przemocowych rodziców ich wstręt do agresji jest na tyle duży, że może oznaczać jej wyparcie, razem z dostępem do empatii. To już tylko krok do depresji lub nawet jeszcze mniej ciekawych stanów emocjonalnych.

Podsumowując – w przypadku osób z WWO dzieciństwo jest o tyle determinujące, że jeśli nie znajdą oparcia, wsparcia, zsynchronizowania ze stabilnym dorosłym, to ich system będzie funkcjonował niestabilnie. Będzie im trudno zachować i powracać do wewnętrznej równowagi. Jest to szczególnie trudne, gdyż naturalna wrażliwość chłopaków z WWO została stępiona działaniami typowo kulturowymi: nie smuć się, bądź twardy – nieczuły.

W następnym wpisie – o tym jak rozpoznać swoje mWWO i jak zorganizować się zawodowo z takimi cechami.

10 komentarzy dla Czym jest męska wysoka wrażliwość (WWO)?

  1. Jolanta pisze:

    Ogólnie zgadzam się z treścią artykułu, pragnę tylko zaznaczyć, że zagadnienie wrażliwości nerwowej zgłębił już w końcu XX w. profesor Jan Strelau, twórca Regulacyjnej Teorii Temperamentu, w której kluczowym pojęciem jest siła reaktywności nerwowej w zakresie procesu pobudzenia (a także procesu hamowania oraz równowaga i ruchliwość procesów nerwowych). Opracował on znakomity test do badania temperamentu pozwalający sprawdzić poziom reaktywności nerwowej, badał także korelację reaktywności z innymi cechami charakteru. Przypuszczam, że publikował prace także w języku angielskim, ale amerykańscy naukowcy pewnie tego nie czytają… A szkoda. Nie wyważaliby wtedy otwartych drzwi. Elaine Aron z wielką pewnością siebie ogłasza się odkrywczynią wysokiej wrażliwości, więc korzystam z okazji, by oddać sprawiedliwość, komu należy.

    • Dawid Sadulski pisze:

      Jolanta, bardzo ciekawe informacje. Dziękuję.
      Co do E.Aron, to nie wiem czy przywłaszcza sobie jakiegoś rodzaju palme pierwszeństwa. Nie spotkałem się z tym w książkach, ale może jakieś takie zdanie jest.
      W mojej subiektywnej ocenie najważniejsze, że temat się w ogóle pojawił i to w formie dobrych pozycji książkowych (nie tylko E. Aron, jest parę innych autorek – min B.Brown). Znam wiele osób, które z dużą ulgą traktują siebie po tych lekturach, co przynosi im większy dobrostan wewnętrzny. Najczęściej w formie “Acha, to juz wiem dlaczego tak mam i to jest OK.

      Co do samego pierwszeństwa Pana Jana, to zazwyczaj tak bywa, ze prekursorom bywa trudniej, a może po prostu nie trafił na swój czas, a może po prostu autorki angielskojęzyczne potrafiły skuteczniej dotrzeć do odbiorcy końcowego.

  2. Fakt pisze:

    Jestem chyba osobą wrażliwa i musze przyznać, że w poważnym artykule takie wyrażenia jak ‘czym jest męskie’ lub ‘to się nie zadzieje’ mnie po prostu odstraszają.

    • Dawid Sadulski pisze:

      Trzeba rozróżnić wrażliwość od przewrażliwienia. W tym drugim przypadku umyka nam sedno rzeczywistości a skupiamy się na niepotrzebnych rzeczach, które w jakiś sposób nas stabilizują lub sprawiają, że czujemy się lepiej. Oby nie lepsi.

  3. Łukasz pisze:

    W sprawie (WWO) było stosunkowo mało literatury w języku polskim, dlatego temat nie przebijał się do świadomości społecznej, rozwinięta empatia ma potencjał wzrostu w przypadku wychowania dziecka w zdrowym środowisku, środowisku które pewne cech będzie wzmacniać (najogólniej szczęśliwe dzieciństwo, wspierający rodzice, poczucie własnej wartości). Wszyscy mają świadomość, że (WWO) jak i sama empatia może przynosić wiele pozytywnych zmian, jednak tylko wtedy gdy osoba (WWO) będzie potrafiła zadbać o samego siebie tak, by następnie dokonywać pozytywnych zmian w swoim otoczeniu jak i całym społeczeństwie (zaledwie kilka procent z tych 10-15 procent społeczeństwa z WWO jest w stanie swoją wysoką wrażliwość przekuć w działanie np. jako lider w swojej lokalnej społeczności, najczęściej jednak ta wrażliwość prowadzi do stanów depresyjnych albo wyparcia ze świadomości tego zespołu cech). Problem w tym, że większość ludzi utożsamia (WWO) z emocjonalnością, a przede wszystkim jest to wrażliwość na bodźce z zewnątrz oraz niesamowita zdolność do przetwarzania napływających informacji, ich szybka analiza, często polegająca na rozwiązywaniu problemów np. poprzez trafne łączenie ze sobą różnych dziedzin nauki, myśli czy praktyki. Bardzo często osoba (WWO) skupia się na szczegółach i drobiazgach których inni ludzie nie dostrzegają. Poprostu mózg osoby (WWO) ciągle przetwarza bodźce zewnętrzne i napływające informacje, w zależności czy są pozytywne czy negatywne przekłada się to na emocje, dlatego ważne jest albo filtrowanie bodźców albo nauka “wyłączenia” ciągłego myślenia tak by mózg mógł najnormalniej mieć czas na “odpoczynek”. Opis i wiedza nie tyle z książki co z własnego doświadczenia 😉.

  4. Karina pisze:

    Mężczyzna WWO? Jakos tego nie widzę.
    Jestem WWO ale takiego mężczyzny nigdy nie spotkałam. Gdzie te 2 miliony?

    • Karina pisze:

      Załóżmy, że mylę wrażliwość emocjonalną z przestymulowaniem. To w takim razie czym ja jestem?

      • Dawid Sadulski pisze:

        Ważna uwaga. WWO łatwo zamienia się w przestymulowanie i… przewrażliwienie jeśli nie jest odpowiednio zadbane. Jeśli działasz np na autopilocie bez kontaktu z ciałem i swoimi potrzebami to może tak się zdarzyć. Jak każdy stan, kiedy trwa zbyt długo może stać się częścią naszej osobowości. W przypadku WWO warto sięgnąć w przeszłość i zobaczyć czy pewne symptomy nie były z nami niemal od zawsze.

    • facet_HSP pisze:

      No na przykład tutaj. Jesteśmy, jesteśmy.
      Po prostu trochę się ukrywamy bo to średnio się sprawdza w roli męskiej. 😉
      Pozdrowienia!

    • rob pisze:

      Ja nim jestem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *