Prezentujemy kolejny fragment książki Alexandra Poraj-Żakieja, która ukaże się przed świętami nakładem Wydawnictwa Mądrość Wschodu i Zachodu. Ta wyjątkowa biografia duchowa benedyktyna i mistrza zen napisane przez przyjaciela, ucznia oraz następcę, będzie wyjątkową pozycją w biblioteczce tych z nas, którzy praktykują duchowość.

 

 

W klasztorze zen kłaniamy się, zanim weźmiemy do ręki miotłę
i zaczniemy zamiatać. W ten sposób wyraża się: nie ja zamiatam,
lecz moja prawdziwa istota zamiata jako ten człowiek, którym jestem.
W klasztorze benedyktyńskim, gdy wybije pełna godzina, odkładamy na
chwilę narzędzia lub zabieramy ręce z klawiatury komputera
na jedną minutę zadumy.

/Willigis Jäger/

 

„Kim jestem?”. Jest to nie tylko ważne i ciekawe pytanie, ale wręcz – biorąc pod uwagę atmosferę dwudziestego wieku – chyba pytanie najważniejsze. Willigis stawiał je na początku swoich wywodów w prawie wszystkich wystąpieniach, wykładach i w teishos. Robił tak, ponieważ w końcu miał na nie odpowiedź.

Oczywiście był świadom tego, że werbalnie sformułowana odpowiedź nie jest odpowiedzią najbardziej oddającą naturę czy taką, która wywołuje skutek, o który chodzi. Był to pewien rodzaj absurdu: jak gdyby spragnionemu powiedzieć, że ma wypić szklankę wody, a przecież sama wskazówka nie ugasi nigdy pragnienia. Jeśli jednak ktoś nie jest świadom swego pragnienia i szuka zupełnie zaspokojenia gdzieś indziej, wtedy owszem, taka wskazówka ma realny sens. I dokładnie to było celem licznych wykładów i wystąpień, które Willigis wygłosił w czasie swojego życia. Na tym także opierała się fundamentalna różnica postawy jego kościoła, która widzi siebie jako nieodzowny sakrament.

Doświadczenie zen manifestuje się jako żywa realizacja wglądu, wedle którego nie ma nic, co istniałoby samo w sobie i niezależnie lub wręcz oddzielone od wszystkiego. Jeśli pozwolimy, żeby ten skrótowy i bardzo upraszczający opis mimo wszystko przez chwilę na nas podziałał, wtedy możemy zrozumieć, co to doświadczenie robi ze wszystkimi postawionymi pytaniami. Ono nie odpowiada na nie w zwykły sposób. To jest pewne, a jednocześnie doświadczenie zen jest owym stanem, w którego jasności i pełni to właśnie pytanie po prostu traci swoją ważność, ba, traci znaczenie.

Książka Alexandra Poraj-Żakieja „Stulecie Willigisa”

dostępna jest w PRZEDSPRZEDAŻY tutaj

Słynne stwierdzenie forma jest pustka a pustka jest formą stara się językowo trafić w sedno doświadczenia zen na ile to w ogóle możliwe. Wszystko jest dokładnie i w stu procentach takie, jakie się właśnie teraz jawi. I wszystko jest jednocześnie i w stu procentach nieistotne. To oznacza nie tylko, że jest przemijające; oznacza dużo więcej: nic nie posiada w żadnym momencie jakiejś stałej substancji lub istoty samej w sobie, z siebie samej i w sobie samej. Jeszcze bardziej zdumiewające jest to, że stan tego wglądu nie wiąże się z nihilizmem lub brakiem – co bardzo często jest kojarzone ze słowami takimi jak „nic” lub „pustka” – lecz wskazuje dokładnie na błędne wyobrażenie, które sobie robimy z „coś” lub „nic”.

Doświadczamy wtedy – cicho i jasno – że wszystko, absolutnie wszystko, z chwili na chwilę dokładnie jest takie-jakie-jest i takie być musi, jak się pokazuje. Niczego nie brakuje, niczego nie jest za wiele, nic nie wydarza się w złym czasie lub w błędnym miejscu. Wszystko, absolutnie wszystko, jest dokładnie takie, jak się właśnie teraz jawi, w pełni właściwe. Tylko jest. Paradoksalnie, a jednocześnie dokładnie rzecz biorąc, zen jest odpowiedzią na pytanie, którego nawet jeszcze nie postawiliśmy.

Jednak rozwój idzie dalej. Należy oczekiwać, że ewolucja poprowadzi
homo sapiens na nową płaszczyznę świadomości.
I w tym procesie już się znajdujemy.
/W.J./

Nawet jeśli doświadczenia zen – znane też jako kensho lub satori – nie dadzą się rzeczywiście opisać, to panuje wśród osób doświadczonych, do których po potwierdzeniu przez swojego mistrza roshiego Yamadę należał również Willigis, daleko idąca jedność odnośnie pewnych konsekwencji, które niosą ze sobą kensho lub satori. Pierwsza i najważniejsza dotyczy krępującego pytania, pytania o ja. W świetle kensho ja okazuje się być ciągłą projekcją mentalnego ducha na samego siebie. Innymi słowy: nasze ja polega na pewnej zdolności mentalnego ducha i różnych innych stanów, które dzięki wzajemnemu oddziaływaniu z chwili na chwilę wytwarzają pewną tożsamość.

Tym samym, jeden z najważniejszych problemów dla Willigisa stał się jaśniejszy, czyli ja nie musi nawet zostać przezwyciężone. Nie musi też jakoś specjalnie być ćwiczone lub oczyszczone przez ascezę. W zupełności wystarczy zobaczyć, co właściwie jest rzeczywiste: a mianowicie jest to zjawisko bezinteresowne. I to, z czego się wyłania lub dokąd stale wchodzi, jest i pozostaje otwartą i cichą tajemnicą, podobnie jak samo zjawisko. To, co się zjawia i to, z czego pozornie się zjawia, jest absolutnie jednym, nigdy od siebie nie różnym, a tym bardziej rozdzielonym.

Z tej perspektywy dualność nie musi nawet zostać przezwyciężona, ponieważ wynika ona tylko z powierzchownej obserwacji rzeczywistości. Jeśli się popatrzy dokładniej, to znaczy jeśli odkryjemy sposób, w jaki funkcjonuje nasza świadomość, wtedy widzimy, że mentalny duch, karmiony uczuciami i emocjami, stale wytwarza i projektuje obrazy oraz wyobrażenia, które następnie sam uważa za istotne i realne. Włączając w to oczywiście także siebie samego.

Cóż znaczy w obliczu miliardów lat tych 80 lat życia?
Cóż znaczy dzień, a co jedna godzina?
Jaką wagę ma wojna na tym nieznaczącym ziarenku kurzu, Ziemi?
Jak ważna w tym kontekście jest zniewaga, która spędza nam sen z oczu?
/W.J./

Dzięki przebytemu treningowi w zakresie koanów oraz różnego rodzaju wglądom, Willigis znacząco pogłębił jasność swojego doświadczenia. To doprowadziło do uruchomienia dalszych procesów, dzięki którym cały szereg pytań i możliwych odpowiedzi – niczym kostki domina – ukazał się w zupełnie nowym świetle.
Z najważniejszymi z nich za chwilę się jeszcze spotkamy.

Książka „Stulecie Willigisa” Alexandra Poraj-Żakieja dostępna jest

w PRZEDSPRZEDAŻY w fundacyjnej księgarni -> TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.