Przed nami święta Bożego Narodzenia, jakże ważne w naszej kulturze! Spróbujmy spojrzeć na te nadchodzące dni nieco inaczej niż zwykle, a mianowicie z punktu widzenia zen. Na pierwszy rzut oka nie widać co prawda powiązania pomiędzy tym, co świętujemy w tradycji chrześcijańskiej, a tym co postrzega zen. Jednak tylko na pierwszy rzut oka.

 

 

Zacznijmy od tego, że także w tradycji Zachodu istnieją ciekawe narracje odnośnie narodzin Chrystusa. Jedna z nich należała do mistrza Eckharta, o którym na blogu już wiele razy wspominałem. Buduje się ona na stwierdzeniu Eckharta, bardzo kontrowersyjnym zresztą, że nie jest aż tak ważny fakt, że Jezus urodził się 1300 lat temu w Jerozolimie, jeżeli nie rodzi się on z chwili na chwilę, też i jako ja. To stwierdzenie ma w sobie wielką moc i lansuje całkowitą zmianę perspektywy postrzegania tegoż wydarzenia, jak i naszej chrześcijańskiej tradycji w ogóle.

Spójrzmy teraz uważnie: mamy tutaj coś ciekawego, gdyż postrzeganie Jezusa przez Eckharta nie ma nic wspólnego z postrzeganiem go jako postaci historycznej.

Tutaj – tak jak w zen – liczy się sam fakt kreowania się rzeczywistości, która powstaje z chwili na chwilę. I to nazywane jest synem lub narodzinami syna. Co więcej, my ludzie, jesteśmy włączeni w tę kreację!

Nie oznacza to, że kiedyś narodziliśmy się i kiedyś umrzemy, ale że postrzeganie rzeczywistości jest procesem “moment po momencie”, że cała rzeczywistość pojawia się i znika, wibruje. Ona nie jest uchwytna, nie jest “czymś”. Stałość nie jest jej naturą, to tylko nasze zmysły dają takie wrażenie. W naszej ludzkiej skali owszem może to tak wyglądać, ale w innym przypadku, w innej perspektywie – już nie.

I właśnie tutaj mamy ciekawy most do tzw. Wschodu. W zen w stwierdzeniu “forma jest pustką, pustka jest formą” oddajemy istotę tegoż właśnie wglądu, że nic nie istnieje samo z siebie, że wszystko się wciąż na nowo tworzy, że tylko i wyłącznie mamy przenikanie się, relację, współistnienie, a nie jakąś konkretną esencję, rdzeń.

Dla nas na Zachodzie jest to trudne do uchwycenia, tymczasem na Wschodzie pojęcie “pustka” nie jest pojęciem braku, nieobecności. I właśnie z tym na Zachodzie mamy – prawie zawsze – problem.

Przyjęcie, uświadomienie sobie, doświadczenie, że nicość to dosłownie nie-coś, nie zaprzeczenie, nie brak, przekracza często nasze możliwości, i to wcale nie intelektualne, bo to nie jest obszar intelektu, ale możliwości percepcji. Przywołując analogię fali i morza, możemy zobaczyć, że fala jest morzem, w związku z tym nie uchwycisz fali nie będąc morzem, i na odwrót. Fala nie jest czymś odrębnym od morza. Tak samo syn nie jest czymś odrębnym od ojca; syn jest synem dzięki ojcu, a ojciec ojcem dzięki synowi. To też inne słynne stwierdzenie Mistrza Eckharta.

Mistrz Eckhart uczula na to, w jaki sposób doświadczamy rzeczywistości i powołuje się na zdanie Jezusa, który mówi “ja i ojciec jedno jesteśmy”. Kiedy zgorszeni Faryzeusze zarzucają mu bluźnierstwo, stwierdza: “pisze przecież bogami jesteście”.

W ten sposób sugeruje wprost: każdy z nas jest synem Boga, czyli momentalnym przejawem tego Nie-coś. I to jest najważniejszy most łączący Zachód ze Wschodem.

To, co my świętujemy jako Boże Narodzenie, to rytuał przypominający fakt powstawania rzeczywistości, fakt powstania nas samych. To stawanie się synem ojca. My nie jesteśmy czymś stałym, ale z momentu na moment tworzymy się. Eckhart będzie mówił także, że nie tylko “na początku było słowo”, ponieważ to „słowo” cały czas trwa. Czyli że kreacja rzeczywistości wciąż trwa, jest ona cały czas świeża i bezpośrednia. Jest w kreacji, jest kreacją. W ten sposób można zaryzykować doświadczenie połączenia lub podobieństwa między zen a chrześcijaństwem.

Dla nas, w przededniu Wigilii, to także ciekawa inspiracja. Spójrzmy na nadchodzące dni nie jako na wspomnienie narodzin Jezusa, ale jak na świętowanie nas samych, jak i całej rzeczywistości – jako niepodzielnej i nie odrębnej od tego, co na Zachodzie nazywamy boskością.

 

W tym duchu życzę nam wszystkim spokojnych, zdrowych świąt, łączących, a nie dzielących.

To ostatnie jest tak bardzo ważne w tych właśnie czasach, w którym żyjemy. 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.