Wolność słowa stała się w ostatnim czasie w przestrzeni publicznej jednym z najczęściej chyba powtarzanych haseł. Niemal już każda partia polityczna „walczy o wolność słowa”, jednocześnie zapominając określić czym ona jest lub nie jest – i jakie ma dla nich znaczenia. Z mównic pobrzmiewa poczucie dumy, okraszone poczuciem racji i dostępu do prawdy – bo przecież „my walczymy o wolność słowa”. No właśnie czyją i jaką?

 

Pojęcie wolności było dość mocno analizowane w historii. Podejmowano wiele prób jej zdefiniowania, co było przede wszystkim zajęciem dla filozofów już od czasu starożytności. W starożytnej Grecji pomimo tego, że panowała demokracja, której elementem są różnego rodzaju wolności (gospodarcze, słowa, wyznania), to jednak funkcjonowało tam także niewolnictwo. Pokazuje to, jak złożony był to temat już od początku swojej obecności w społeczeństwie. Wolność, ale nie dla wszystkich, funkcjonuje nawet do dzisiaj. W zasadzie dopiero Rewolucja Francuska przyniosła radykalną zmianę, dodając tutaj równość i braterstwo, a przede wszystkim wraz z rozwojem myśli oświecenia.

Poniżej kilka przykładów rozumienia pojęcia wolności.

 

Platon:

Wolność jest istnieniem dobra, w którym dusza w celu własnego doskonalenia chce w sposób konieczny uczestniczyć.

Kant:

W sensie moralnym jest to świadomość, że się jest upoważnionym do podporządkowania się jedynie prawom akceptowanym przez samego siebie.

 

Erich From:

Wolność nie oznacza wolności od wszelkich wiodących zasad. Wolność jest wolnością do rozwoju zgodnego z prawami struktury egzystencji ludzkiej. (…) Oznacza posłuszeństwo zasadom, które rządzą optymalnym rozwojem jednostki.

Jak widać, pomimo łatwości wypowiadania słów “walczę o wolność słowa”, to – jeśli przyjrzymy się dokładnie – brak jest jednolitej definicji, która by wskazywała czym ona jest lub nie jest. Niektórzy w jej wyrażaniu odnoszą się do wolnej woli, ducha, duszy.

Łatwiej określić czym wolność nie jest, dlatego w systemach demokratycznych określa się jakich obszarów wolność dotyczy (np. słowa, gospodarczej, wyznaniowej, zgromadzeń).

W rzeczywistości wolność prawie nigdy nie jest nieograniczona i najczęściej także w Polsce reguluje ją kodeks karny, który np. w naszym kraju zabrania publicznego znieważania prezydenta RP. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych zapisów jest tzw. obraza uczuć religijnych, szczególnie w środowiskach niezwiązanych z Kościołem. 

Można więc podsumować, że jest tutaj możliwych wiele sposób wyrażania i komunikowania czym jest wolność; w zależności od własnych sądów, ale także identyfikacji – nie tylko osobistej, ale także rozszerzonej o większą grupę, np. partię polityczną. Wtedy pojawia się problem narzucenia tak rozumianej wolności pozostałej części społeczeństwa, z czym mamy do czynienia obecnie nie tylko w Polsce.

Wolność w zen

Po tym teoretycznym wstępie dochodzimy do sedna wpisu. Jest nim wolność w praktyce zen. Temat, na który natknie się każdy, kto na dłużej zagości w tego rodzaju praktyce.

Przypomnijmy, o kilku ważnych podstawach, które wpływają na takie a nie inne postrzeganie wolności w zen.

Po pierwsze zen nie jest filozofią, a empirycznym doświadczeniem. To, co słyszymy w temacie zen od nauczyciela, jest tzw. przekazem jego doświadczenia, a nie filozofią. Co więcej, ten przekaz ma za zadanie “przebudzić” odbiorcę tych słów, a nie nakłonić go do takiej a nie innej filozofii. Tak wiec zen jest doświadczeniem a nie narracją.

Po drugie z tego empirycznego doświadczenia przez setki lat udało się dostrzec parę interesujących  zjawisk, czy też doświadczyć głębszej, szerszej natury rzeczywistości, a przede wszystkim budowy naszego „ja”. Stanowi to jedną z podstaw doświadczenia w zen (ale i innych nurtach nie-dualistycznych): to nie „ja” tworzy myśli, ale myśli tworzą „ja” – co ma fundamentalne znaczenia dla postrzegania rzeczywistości, a także pojęcia wolności.

Po trzecie przebudzenie, wgląd, który może być doświadczony w zasadzie empirycznie jest doświadczeniem możliwym do powtórzenia i nie należy do określonej kultury, religii, czy też sposobów myślenia. Jedną z jego immanentnych cech jest poczucie wolności. Przede wszystkim wolności od uwarunkowań życia.

W tym momencie u osób oceniających zen jako filozofię pojawi się głębokie rozdarcie, bo jeśli zabraknie myślenia, koncepcji, poglądów, przekonań to zrodzi się chaos. Podobnie w przypadku osób religijnych, szczególnie postrzegający świat w sposób biało – czarny (dobro – zło) może to zrodzić lęk, że w takiej sytuacji następuje otwarcie tzw. puszki Pandory i miejsce na zło tego świata lub nawet zło nadprzyrodzone. 

Ta obawa sięga do miejsca, w którym wolność dotyczy moralności. W niektórych religiach uważa się, że człowiek został obdarzony wolną wolą, bez której nie byłoby moralności. W związku z tym, jeśli „ja” poprzez zaprzestanie myślenia ulega przynajmniej “czasowemu zawieszeniu”, według nich pozostaje wolność bez moralności.

Czyli tak, jak w swoich wykładach definiuje wolność Alexander Poraj-Żakiej, jest tak, jakby wola miała cię nosić lub ponosić. Czyli tak jakby zachowanie stało się całkowicie dobrowolne, niezależne, a przez to niemoralne i niebezpieczne.

Takiego jednak rodzaju patrzenie musi wynikać z obaw przed tym, co zostanie doświadczone, zobaczone bez tego „ja”. Aż do momentu, kiedy to zostanie doświadczone, a najlepiej przeżyte, wszystko to pozostaje jedynie koncepcją i narracją.

Jak się okazuje, po takim doświadczeniu, uświadamiamy sobie, że rzeczywistość jest jednak dużo szersze i bardziej kompleksowa niż wcześniej postrzegało nasze małe „ja”. Wracamy więc do tego, że zamiast komentować treści nauczycieli zen trzeba spróbować tego doświadczenia na zasadzie empirycznej. Po prostu zacząć ćwiczenie zazen, czyli siedzącej medytacji.

Niemniej wgląd jako taki wiąże się także ze zmianą postawy, która może być zauważalna dla wprawnego oka. Jak mówią niektórzy z nauczycieli, doświadczenie przebudzenia wiąże się z pojawieniem się mądrości i miłosierdzia, które powodują, że istota staje się odpowiedzialna, a nawet współodpowiedzialna za rzeczywistość. To doświadczenie odpowiedzialności ma duży związek zarówno z mądrością, jak i miłosierdziem (czy współodczuwaniem). 

Dzieje się tak, gdyż identyfikacja konsekwencji danego czynu następuje zarówno na skute umiejętności współodczuwania (zrozumienia lub doświadczenia sytuacji danej osoby), ale także na skutek mądrości, którą postrzegam jako umiejętność patrzenia (a nawet odczuwania) wieloperspektywicznego w odniesieniu do sytuacji Tu i Teraz danej osoby czy sytuacji. Nie działamy tutaj z zastosowaniem danego wzorca, ale szerokiego kontekstu, czasem, aż do nieskończonego… 

Podsumowując: w zen wolność nie jest rozumiana, ale doświadczana i zamienia się w postawę silnej obecności robienia tego, co jest do zrobienia i podjęcia tego, co jest do podjęcia tu i teraz. Jest to prawie całkowita abstrakcja dla umysłu racjonalnego funkcjonującego szczególnie w oparciu o normy i zasady.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.