Przed nami nowy rok, kolejne święta, okazje, rocznice. Kolejne momenty, kiedy będziemy – mniej lub bardziej z serca – życzyli innym, tego, “co najlepsze”. Często zrobimy to bezrefleksyjnie, zbyt często nie znając potrzeb tej drugiej osoby, nie zatrzymując się nawet chwilę nad tym, o czym ona marzy, a czego obawia się.

 

Jeśli chcesz uszczęśliwić człowieka,

nie dodawaj niczego do jego bogactwa,

ale zabierz niektóre z jego pragnień.

/Epikur/

 

 

Chciałbym, abyśmy przyjrzeli się teraz naszej postawie, która towarzyszy składaniu życzeń. Życząc komuś “wszystkiego najlepszego”, warto mieć świadomość, czego tak naprawdę mu/jej życzymy, czy tego samego, co osobie chwilę wcześniej? Być może nie liczy się tutaj sama treść życzeń, ale nasza postawa, obecność, bycie w pełnej świadomości przy tym, czego tak naprawdę  życzymy.

Mówiąc konkretnie: jeśli życzę ci wszystkiego najlepszego, to życzenie to nie urzeczywistni się kiedyś tam, pewnego dnia, kiedy twoje wyobrażenie spełni się. Ono ma szansę ucieleśnić się już teraz, bo tylko to teraz mamy! Życzący powinien więc ucieleśniać „TO” w momencie życzenia.

Czy to jest aby na pewno łatwe? Czy potrafimy udawać, że jesteśmy naprawdę na tyle obecni, aby to “wszystkiego najlepszego” ucieleśniać? Czy potrafimy być tym, pozwolić, aby przez nas płynęło? Według mnie to bardzo trudne.

W postawie obecności, w postawie kontemplacyjnej, które towarzyszą nam nie tylko podczas zazen, ale także w codziennej praktyce zen, ćwiczymy bycie jednością z tym, co jest. Postawa polega na tym, że w końcu ucieleśniamy to, co się dzieje, nawet przez krótki czas. Nie tworzymy, nie kreujemy, ale właśnie ucieleśniamy. Stajemy się tym, co już jest. Nie stawiamy oporu życiu. Jako, że nie jesteśmy oddzieleni od życia, możemy śmiało powiedzieć, że samo życie pojawia się, a więc ucieleśnia, z chwili na chwilę. Doświadczane w ten sposób życie zawsze jest tym, co i jak się dzieje, nawet jeśli nie odpowiada naszym wyobrażeniom.

Niezwykle trudno jest nam doświadczyć tego wglądu, ponieważ nieustannie kreujemy oczekiwania życiowe, myśląc, że powinny one wreszcie zostać spełnione. Czyniąc to, coraz częściej zachowujemy się jak petenci – mamy żądania, bywamy oskarżycielami, narzekamy, że jest nie tak jak powinno, a nawet wierzymy, że musimy wziąć wszystko w swoje ręce, aby w końcu stało się tym, co uważamy za dobre i słuszne, zgodnie z powszechnym powiedzeniem “każdy jest kowalem własnego losu”, “każdy kreujemy swoje życie”, a “wszechświat nam sprzyja”.

Jednak termin „wszystkiego dobrego” nie powinien być mylony z „przyjemnym”, „odpowiednim” lub podobnymi przymiotnikami, które w naszej kulturze mają pozytywny wydźwięk.

Nie do nas należy ocenianie życia, ponieważ prawdopodobnie nigdy nie będziemy w stanie zrozumieć jego nieskończonej złożoności. A to, co wydaje nam się, że rozumiemy, okazuje się całkowicie nieadekwatne ze względu na jego wielkość i obfitość.

Postaraj się w tym roku dostrzec, poczuć, jak stoisz, kiedy życzysz komuś dobrze. Czy po prostu pragniesz wtedy spełnienia wyobrażeń na temat życia, tego, aby było ono skrojone na miarę i uwzględniało „jeśli” i „ale” wszystkich innych – nie wspominając o własnych? Czy możesz sam, w chwili pragnienia, ucieleśnić otwartą obecność jako życie warte przeżycia, które już zostało przeżyte?

Pamiętajmy zatem, że życie nie zna powtórek i każda sytuacja, której nie doświadczyliśmy w pełni, zwłaszcza, jeśli została oderwana od naszego doświadczenia przez emocjonalne tłumienie lub wręcz fizyczne unikanie, powraca w przebraniu nieproszonej „złej” wróżki z bajki o Śpiącej Królewnie i szturcha nas w ten lub inny sposób, w najbardziej nieodpowiednim momencie dla nas wszystkich. Ona jest, zawsze, tak jak zresztą wszystko.

Ćwiczmy więc ucieleśnianie życia, wiedząc, że „więcej” życia zawsze oznacza więcej wszystkiego: głośniejszego śmiechu, ale i częstszego płaczu w różnych okolicznościach i na odwrót. Radość i smutek również należą do siebie, podobnie, jak wszystkie pozorne przeciwieństwa.

Krótko mówiąc, “dobre życie” zawsze było i zawsze jest po prostu całym życiem i to już się dzieje teraz. I w tym kontekście chciałbym życzyć Wam wszystkiego tego, co już jest, a co możemy ucieleśnić.

_____________

Najnowsza książka Alexandra Poraj-Żakieja „Stulecie Willigisa” dostępna jest w fundacyjnej księgarni -> madrosc.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.