Przeczytałam kiedyś, że “aby zobaczyć jedno, potrzeba dwojga” i myślę, że neurobiologia także by się pod to podpięła, gdyż dzieci, aby zaistnieć w świecie, czyli kształtować swoją tożsamość, rozwijać jako jednostka, indywidualność, potrzebują Kogoś, Tego Drugiego. Potrzebują bliskiej osoby, wspierającej, obecnej – nie tylko fizycznie – przy nich, takiej, z którą poprzez mózgowe wifi będą w stanie współpołączenia, a wszystko po to, by budując silną więź z opiekunem, stworzyć się z czasem jako poczucie “JA”, a następnie, z czasem, aby wejść w etap autonomii.

 

U podstaw odporności leży poczucie bycie rozumianym: 

bycia w sercu i umyśle drugiej, kochającej, opanowanej

i dopasowanej do nas osoby.

/Diana Fosha/

Nieprzypadkowo więc scenę rodzinnych losów, tragedii, dramatów, fars i całkiem dobrej zabawy nazywa się areną, na której szaleją ludzkie namiętności. To właśnie tutaj każdy z nas styka się po raz pierwszy z miłością, złością, troską, łagodnością, wściekłością, ale i z przebaczeniem. To tutaj, na tzw. łonie rodziny, uczymy się jak tworzyć relację, i to tutaj – wcale nieprzypadkowo – w czasie terapii szukamy źródła naszych problemów  w dorosłych relacjach. To także tutaj mamy szansę na przepracowanie “tematów z dzieciństwa”.

Psycholodzy mówią o tzw. self-object, czy inaczej Ja zobiektywizowanym, i właśnie w takiej roli obsadzamy partnerów i partnerki.

Mówiąc wprost: nie wiążemy się tylko z tą jedną osobą, ale z ucieleśnieniem naszego wewnętrznego i zewnętrznego świata.

Często w kontekście związków  używamy określenia “dobry partner”. O kim tak naprawdę wtedy myślimy? Z psychologicznej perspektywy “dobry partner” to osoba stabilna – i dzięki temu stabilizująca nas – wspierająca w emocjonalnym zamęcie, a nie taki zamęt powodująca czy przerzucająca swój. To relacja dzięki której odnajdujemy swoje “miejsce na ziemi” i rozwijamy naszą tożsamość.

Mam jednak wrażenie, że zbyt rzadko przyglądamy się wpływowi relacji na stan naszego zdrowia, a dokładniej na fizjologię. Patrzymy na relacje raczej mając w tyle głowy  myśl “co nam to daje w kontekście emocji, dojrzałości emocjonalnej?”, a nie zatrzymujemy się przy pytaniach: “co to znaczy, że “związek nas stabilizuje i nam służy”, co to znaczy że “nas niszczy”?”.

Jak pokazują badania, stabilizujący wpływ trwałej relacji związany jest ze stabilizacją układu nerwowego, tym bardziej, że ludzki układ nerwowy – podobnie zresztą jak u innych ssaków – jest niemal stworzony, zaprogramowany do tworzenia więzi z innymi. I to nie tylko z ludźmi, ale też ze zwierzętami. Tutaj do głosu dochodzi układ limbiczny, który wchodzi w rezonans z innymi układami nerwowymi.

Posiadanie “bezpiecznego portu” w postaci partnera, partnerki, ale też przyjaciela czy przyjaciółki, to najlepsze panaceum na życiową dysregulację, zamęt emocjonalny…

Daniel Golman pisze, że nasze relacje wpływają przede wszystkim na wzorzec czynności układu sercowo-naczyniowego i neurowydzielniczego, np. złość partnera podnosi moje ciśnienie krwi, a sympatia przyjaciółki obniża moje ciśnienie krwi. Sednem uzdrawiającej relacji nie jest więc tylko poprawa kondycji emocjonalnej, ale także realna poprawa stanu zdrowia. Choć tak naprawdę to te dwa obszary – ciało i emocje – są sztucznie rozdzielone.

Pewne badania pokazują wprost, że kobiety które bywają napastliwe są bardziej zagrożone chorobą wieńcową serca, z kolei u mężczyzn ich postawa dominująca lub apodyktyczna może prowadzić w kierunku zawału serca.

Mówi się, że przeszłość jest odtwarzana w teraźniejszości i jeśli nie mamy przepracowanych pewnych spraw z przeszłości, to rozgrywamy je w teraźniejszości.

Jak w takim razie połączyć te wczesnodziecięce mechanizmy tworzenia więzi z tym, co “tu i teraz”? Czy jest to w ogóle możliwe?

Właśnie nad tym pracujemy podczas prowadzonych przeze mnie warsztatów TWOJE WEWNĘTRZNE DZIECKO oraz CÓRKI SWOICH MATEK. Szukamy klucza, wzorca, których nieświadomie używamy w dorosłym życiu. I nie chodzi wcale o to, aby je odrzucić, ale by używać ich świadomie. To ważny krok ku zaopiekowaniu się sobą.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.