C. G. Jung w swojej „Przedmowie” do klasycznego Wprowadzenia do buddyzmu zen (dostępna TUTAJ) D. T. Suzukiego pisał: „Zen jest wszystkim, tylko nie filozofią, w tym sensie, jaki nadano temu słowu na Zachodzie”. Jeśli słowa Junga potraktować poważnie, to wydaje się, że zen i filozofia Zachodu wykluczają się, nie mogą współistnieć. Jednak życie, jak zwykle, okazuje się być bogatsze, bardziej złożone i zaskakujące niż nam się wydaje…

Są ludzie, w których życiu obecne są zarówno zen, jak i filozofia. Jedną z takich osób jest Sławomir Barć, który od 1988 roku pracuje w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Wrocławskiego, a od 2004 roku praktykuje zen w tradycji rinzai, pod kierunkiem Roshi Reiko – Marii Monety Malewskiej. Swoje refleksje związane z kilkudziesięcioletnim zajmowaniem się filozofią oraz z kilkunastoletnią praktyką zen zawarł on w książce Kwiat Buddy, palec Kratylosa. Zen a filozofia Zachodu (Wrocław 2020). (dostępna TUTAJ)

Książka dostępna jest TUTAJ.

Książka, złożona z 33 rozdziałów, opatrzona Wstępem i Zakończeniem, przypisami i bogatą bibliografią, nie jest jednak typową akademicką publikacją. Nie mamy tu bowiem do czynienia z jakimś suchym, linearnym, abstrakcyjnym wywodem, w ramach którego dokonano by systematycznego zestawienia i porównania najważniejszych elementów dwóch wielkich tradycji wzmiankowanych w tytule. Takie zestawienie i porównanie, owszem, dokonuje się w książce, ale przybiera postać serii względnie samodzielnych fragmentów (rozdziałów), z których każdy daje wgląd w jakiś aspekt zen lub filozofii Zachodu (lub obu naraz).

Każdy z rozdziałów poświęcony jest jakiejś kwestii lub osobie, kluczowej dla zrozumienia danej tradycji. Nie sposób tu wymienić wszystkich kwestii czy osób omówionych w książce. Bohaterami osobnych rozdziałów są Bodhidharma i Dogen (jako postaci najbardziej reprezentatywne dla tradycji zen) oraz Platon, Mistrz Eckhart (zobacz tutaj), G. W. F. Hegel, E. Husserl, F. Nietzsche i M. Merleau-Ponty (jako najbardziej znaczący – przynajmniej według Autora książki – przedstawiciele filozofii Zachodu). Oczywiście poza wyżej wymienionymi w książce przywołanych jest bardzo wiele innych postaci (dodać tu warto chociażby E. Ciorana czy E. Levinasa, którzy szczególnie często pojawiają się na kartach książki). Docenić przy tym należy, że Autor wykracza poza ramy wąsko pojętej filozofii i zwłaszcza swoje rozważania dotyczące myśli Zachodu często ilustruje odwołaniami do literatury – to zresztą nie któryś z filozofów, a James Joyce i Samuel Beckett zostają w książce wskazani jako „dwaj najwięksi mistrzowie słowa, jakich wydała cywilizacja Zachodu” (s. 32)!

Spośród różnych kwestii filozoficznych rozważanych w poszczególnych rozdziałach najważniejsze wydają się: kwestia relacji pomiędzy myślą, słowem czy językiem a bytem, światem, rzeczywistością; kwestia etyki, czyli zasad określających nasze postępowanie; kwestia źródeł i metod poznania; kwestia relacji pomiędzy ciałem i umysłem; kwestia jedności i wielości; stałości i zmienności; kwestia transcendencji i immanencji… Są to wszystko klasyczne kwestie filozofii Zachodu, jednak w kontekście i w konfrontacji z tradycją zen nabierają one szczególnej świeżości i wyrazistości!

Książka dostępna jest TUTAJ.

Ostatecznie jednak wszystkie te kwestie zostają jakby przekroczone i porzucone… Główne przesłanie książki wydaje się bowiem wyprowadzać Czytelnika poza filozofię, poza racjonalny, wyartykułowany w języku dyskurs i prowadzić w stronę… No właśnie, czego? Praktyki medytacyjnej, ciszy, milczenia i żywego doświadczenia niepodzielonej rzeczywistości… W tym sensie można rozumieć deklarację Autora, że „ostatecznie jednak praca ta jest napisana z pozycji zenistycznych” (s. 10). To przesłanie nie jest przy tym kwestią jakiejś racjonalnej, filozoficznej argumentacji… W wymiarze filozoficznym książka ta pokazuje raczej impas, żeby nie powiedzieć – bankructwo, filozofii Zachodu, która w swych dominujących współcześnie formach pogrążyła się w jałowym tworzeniu tekstów będących komentarzami do innych tekstów, będących komentarzami do innych tekstów, będących komentarzami do… („Raz wpuszczeni do biblioteki już z niej nie potrafimy, a też i nie chcemy wyjść”, s. 20).

Najcenniejszy aspekt książki polega na tym, że jest ona osadzona w żywym doświadczeniu Autora, w tym (a może przede wszystkim) – w żywym doświadczeniu medytacyjnym… Jest ona napisana tak jakby wyrastała z tego doświadczenia, zachowując z nim ciągle żywą więź… Stąd tak częsta obecność pytań retorycznych, apostrof, wykrzyknień w tekście książki… Stąd przejmujące odwołania do osobistych doświadczeń Autora… Jeśli książka ta „ratuje” coś z filozofii, to nie chodzi tu o filozofię pojmowaną jako „intelektualne rezonerstwo” (czyli, zgodnie ze słownikową definicją, „mówienie, rozprawianie o czymś z dużą pewnością siebie, moralizowanie, pouczanie”), lecz o filozofię rozumianą i uprawianą (przeżywaną) zgodnie z najlepszymi antycznymi wzorcami jako sztuka życia, angażująca całą osobę: „Bo filozofowanie w najgłębszym znaczeniu to nie tylko i nie przede wszystkim budowanie modeli teoretycznych, ale pewien sposób życia. To ręka, którą wyciągam do drugiego człowieka…” (s. 194).

Warto podjąć tę dłoń, którą wyciąga do nas Sławomir Barć – filozof, który dzięki doświadczeniu i praktyce zen wyszedł poza samą tylko filozofię…

 

Autor:

Łukasz Maskos-Nysler – od ponad 20 lat nauczyciel filozofii i etyki w jednym z wrocławskich liceów, wykładowca akademicki. Filozof, czyli miłośnik mądrości rozumianej jako sztuka życia, a nie tylko jako czysto teoretyczne, abstrakcyjne rozważania. Z zachodnich szkół filozoficznych najbliżej mu do sceptycyzmu i epikureizmu.

Prywatnie mąż Magdy i ojciec Jakuba. Mieszka 300 kroków od Centrum na Przedmieściu we Wrocławiu, gdzie od marca 2021 regularnie uczestniczy we wspólnej praktyce zazen w linii „Pusta Chmura”. Od 1991, z kilkuletnimi przerwami, ćwiczy też jogę Iyengara (od trzydziestu lat grupa dla początkujących 😉).

_______

Książka „Kwiat Buddy, palec Kratylosa” Sławomira Barcia dostępna jest w księgarni www.madrpsc.pl (TUTAJ) .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.